Dodano 15 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

To podobno wczoraj,wiele samotnych zastanawiało się dlaczego są sami ?Jak długo jeszcze ? Użalali się nad własnym losem,płakali w poduszę,upijali się w trupa..cieli się.Ja spędziłam ten dzień wspaniale,nie płakałam,nie robiłam nic związanego z tym,że nadal jestem samotna.Nie dbałam o to.To pewnie przez to że nie spędziłam go sama.Razem z moją przyjaciółką spędziłyśmy sobie wieczór na długich rozmowach,niestety jak zwykle do niczego nie doszłyśmy.Brakowało tylko romansideł i mnóstwa czekolady.

Dzisiaj jednak są problemy,wielkie,nie mogę znowu sobie dać rady,duszę się.Wszystko znowu się wali,a ja udaję silną bo będzie bolało jeszcze bardziej.Już nie chcę żeby bolało.Już nie chodzi tylko o to moje toksyczne zauroczenie,chodzi o mojego ojca.Znowu,kolejny raz,do niczego się nie przyznaję ,jak zawszę.Nienawidzę go,a muszę udawać że jest wszystko okey.Nie chcę.Nie mogę spać,przed 4 rano nie zasypiam a od poniedziałku do szkoły i wstawanie o 6.Znowu szkoła,znowu problemy.Musze ćwiczyć na wf, a całe moje udo szpecą blizny jeśli je ktoś zobaczy to koniec,to będzie koniec mnie,będę musiała zmienić szkołę,w mojej klasie nikt nie zaakceptuje psycholki która się tnie,nikt.Czuję się pusta w środku,wyjałowiona,chcę się po prostu do kogoś przytulić i płakać,płakać bez końca,a nie mogę,nie płaczę przy innych,nie lubię się tulić,ba nawet nie mam do kogo.Oczywiście gdy potrzebuje mojego kochanego przyjaciela go nie ma,zresztą co mam mu powiedzieć,rozmawiać o tym też nie umiem.Jestem uczuciowy dnem.Znalazłam już swoje rozwiązanie na te problemy,ale obiecałam sobie i nie tylko sobie,że z tym skończę.Znowu się poddam,nie dam rady,jeśli tego nie zrobię,nie będę mogła pogadać normalnie z Nią,ani zachowywać się jak człowiek.Wiecznie z nikim nie rozmawiam,umiem tylko zmieniać temat i żartować.

Ja po prostu nie chcę znowu upaść,bo tym razem nikt mnie nie podniesie.

Jeśli to czytasz to wiedz że nigdy nie chciałam Cię skrzywdzić,przepraszam.

 

Dodano 13 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Odchodzę choć tak bardzo chcę zostać.Wiecznie gonie za czymś co powinno przyjść samo.Kiedyś przyjdzie,jak sądzę,muszę poczekać, tylko w końcu czekanie przemieni się w zgorzkniałość.Mam 17 lat,niedługo,może to niezbyt wiele,jednak wystarczająco dużo by potrzebować uczucia że dla kogoś jest się najważniejszą. 
Rzuciłam swoje uzależnienie.Stwierdzam że nie było warto.Te blizny już na zawsze zostaną, niczym ich nie zmyję,a kiedyś,za jakiś czas,czeka mnie rozmowa skąd one się wzięły.Ominę ją, wymigam się,nie powiem że byłam głupią dziewczynką która cięła się bo nikt jej nie chciał,dla nikogo się nie liczyła,była bezwartościowa,była nikim. 
Pocieszenie znajduję w książkach,najlepiej tych z okropnymi historiami.Aktualnie to „niemy strach” -Mastertona.Zapowiada się interesująco, dzisiaj zaczęłam i pewnie jutro skończę,jutro czyli coś koło 4 w nocy.
No cóż,jestem duża,jakoś to będzie.Zawsze jest.
 
 
 

Dodano 12 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Chyba rzeczywiście za bardzo chciałam podporządkować całe moje życie jednej osobie i uczuciom do niej. Nie widziałam niczego innego.Nie dostrzegałam że mam przyjaciół,rodzinę, dom(chory,ale zawsze jakoś jest). Zapomniałam że mam  siebie. Chciałam  wyrzucić swoje odbicie w lustrze i zacząć od nowa,ale niestety, to niemożliwe.Zostałam sobą,jednak niestety nie jestem już taka jak kiedyś.Każda chwila, każde wydarzenie zmienia człowieka. Ludzie gubią się,nie odróżniają dobra od zła,trafiają na ścieżki prowadzące  do zagłady ich osobowości ,ich dusz.Czujemy się zagubieni,potrzebujemy kogoś kto poprowadzi nas w lepsze życie.Potrzebujemy osoby na której możemy się wesprzeć bo samemu zbyt ciężko jest udźwignąć pewne sprawy. Tacy jesteśmy w środku, samotni,zagubieni, potrzebujący pomocy a chroni nas gruba skorupa z obojętności, złości i zimnego podejścia do sprawy.

 

Dodano 10 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

No i wszystko powoli znowu się układa. W końcu czuję że jest tak jak być powinno. Może w końcu wszyscy będziemy szczęśliwy. Moja przyjaciółka uszczęśliwi chłopaka na którym mi zależy,ale jestem spokojna,bo wiem że On uszczęśliwi też ją.  Będę wspaniali,jak sądzę. O ile znowu nie zacznę się między nich wtrącać,jak zazwyczaj. Przychodzi czas, gdy już wiesz ze trzeba odpuścić,nie ważne jak bardzo ci zależy, wiadomo chodzi o wyższe dobro. Myślę że gdy zobaczę ich szczęście to sama będę dobrze się czuć. Tak,wiem to. Będzie wspaniale. Teraz gdy już tak bardzo nie boję się odrzucenia mogę to przyznać ,bo chyba to wcale nie było prawdziwe uczucie,tylko chciałam żeby komuś na mnie zależało,zależało,zależało bardziej niż na innych. Przez jakiś czas to miałam,ale ludzie potrzebują stabilizacji. W końcu dokonujemy ostatecznych wyborów i to Ona była jego ostatecznym wyborem.

 

Dodano 20 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Ból
Złość
Obojętność
Samotność
Gniew
Pustka 
Zazdrość 
Agresja
Panika 
Odrzucenie 
Strach 
Bezwartościowość 
I nadzieja. 
 

Dodano 6 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

 

 

 

Dodano 4 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Wszystko znowu się pierdoli. Moje życie na tym polega, na pierdoleniu się, robieniu bachorów które nazywają się problemami i tworzą że mnie opiekunkę, gdy w końcu moje dzieciory urosną, niczego ode mnie już nie chcą, zostaję sama i ciesze się spokojem, moje życie znowu zapomina o gumach i wszystko zaczyna się od nowa. 
Dokonałabym sterylizacji, już nie raz o tym myślałam. 
Powoli codziennie się do tego przygotowuję. Pewnie już niedługo,jeszcze tylko trochę. 
To zależy od innych, w sumie to nawet to mnie irytuję że mój stan psychiczny jest zależy od innych. 
Na szczęście Oni tego nie wiedzą.I nie dowiedzą się. 
         
 

Jest w porządku. Po prostu już nie umiem być szczęśliwa.

Dodano 3 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Daję radę. Jestem pełna nadziei na lepsze jutro. Wiem że kiedyś w końcu wszystko się ułoży- ile razy ja już to pisałam,wiele. 
Po raz kolejny staję do walki uzbrojona w przyjaźń. To powinno wystarczyć,musi. A jeśli nie, no to poradzę sobie inaczej. 
Jak na razie nie zrobiłam tego dzisiaj. Tylko problem w tym że mogę to zrobić jutro, co jest bardzo prawdopodobne. 
Uzależniłam się nie tylko od żyletek,ale i od Niego. Faceta który był w pewnym sensie cząstką mnie. Z całego serca chciałam położyć się obok niego, przytulić i przez chwilę tak zostać, tylko przez moment. Ale nie, nic z tego. Jemu na tym nie zależy skoro dał się omamić jakieś słodkiej idiotce. Jego wybór,jego życie,a moim problem jest to że gdyby nagle sobie o mnie przypomniał ja leciałabym do Niego jak pszczoła do miodu. Moje nieszczęście. Moja dusza. Tylko On niestety nie jest mój. 
 
                                                                              
 

Już nie obiecuję sobie że jakoś to będzie.

Dodano 1 stycznia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Przestałam wierzyć że moje życie jeszcze jakoś się poukłada. Wszystko się sypię, grunt,zawsze stabilny,zaczyna sypać się spod moich nóg. Gubię się w swoich u czucia do innych,no i już nawet nie ma co wspominać o uczuciach innych do mnie. Albo ich nie ma,albo są takie których ja nie chcę,które mi po prostu nie wystarczają. Kiedyś było inaczej,byłam pewna niektórych osób, a one nie były obojętne względem mnie. 
Nie wiem tylko po co ja wciąż na niego czekam. . Zazwyczaj to coś miedzy mną a Nim to pusta. Puste dni, Puste słowa, Puste gesty. 
Niby to wszystko jest takie puste,a boli w cholerę. Jak można kochać kogoś jak ten ktoś nie kocha ciebie.,jak mu nawet odrobinę  nie zależy a robi to wszystko dla zabawy. Dla chorej i pokręconej zabawy, czuję się jak bym grała w kolejnej odsłonie Piły. 
Może już czas odpuścić, zacząć żyć bez Niego.
Dałabym sobie radę, pogodziłabym się z faktem że On mnie nie chcę,no jeżeli można pogodzić się z czymś takim,jakoś bym żyła. 
W sumie to mam to wszystko już w dupie. Jestem jednym wielkim problemem. Tylko zawsze wszystko komplikuję.Nie mam już siły. Nie chcę już tego wszystkiego. Niech mi wszyscy dają spokój. Jak mają na mnie wyjebane to niech mają, tylko niech się nie wpierdalają,dam se radę bez nich. Zawsze daję radę , zawsze i od zawsze. Nie potrzebuję nikogo i niczego. Jestem okropna,niewystarczająco doba, a rodzice traktują mnie jak niańkę  do dziecka. Moja starsza siostra jest idealna. Piękna,mądra,ułożona a ja jestem nikim,dla moich rodziców, a patrząc na całą resztę mojego życia to nie tylko dla nich. Wiem jaka jestem, nie muszą mi przypominać. Tylko mi jest dobrze tak jak jest. Nie nie jest mi dobrze,to maska którą muszę nosić. 
Miałam walczyć,miałam żyć.Nie umiem,już nie.
                                                                                                          
 

Może kiedyś w jakiś sposób to naprawimy.

Dodano 29 grudnia 2013, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach
Już prawie tydzień,jeszcze tylko dzisiaj bez wyskoku i już. Będzie dobrze.
Nie uda mi się.Dzisiaj to zrobię. Zrobię to ,czuję. Nie dam rady. Są rzeczy które mnie powstrzymują,ale jest zbyt wiele sytuacji które popychają mnie do tego. .Dość przykre,a ja jestem żałosna. J. Jak mogę być taka głupia i naiwna,liczyć na coś, na coś czego nigdy nie dostanę. Znowu zaczynam się gubić. 
Nie uda mi się ,nie dobiję do tygodnia. 
Spotkałam się z Nim było wspaniale, jego oczy, możliwość pogadania z nim jak ludzie, jego zapach i dotyk. Jezu jak za nim tęsknie,zamiast skupić się na filmie myślałam tylko o tym że do szczęści wystarczyłoby mi tylko oglądanie z nim filmu, a potem przytulenie się i zaśnięcie obok niego. Ale tak też nigdy nie będzie,zbyt wiele nas dzieli. 
Mam dość. Poddaję się. Postanowiłam. Robię to.