Dodano 19 stycznia 2018, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

W końcu nadszedł długo wyczekiwany spokój. Odnalazłam siebie,pomógł mi w tym mój ukochany.Były liczne wzloty i upadki,dużo łez,ale razem daliśmy rade. Obyło się bez terapii, psychologów i innych takich.Miałam motywacje,to łzy ukochanego mężczyzny  podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody.Wiedziałam że teraz nie ranie tylko siebie,ale również i jego.Wyobrażam sobie jak źle bym się czuła gdyby sytuacja była odwrotna.To taka cholerna bezsilność.Staram się by wytrwać w tym dobrym stanie.By już nigdy do tego nie wrócić.Marzę by stare blizny pokryły tatuaże, wtedy mogłabym już zupełnie odetchnąć.To było dawno,ale nadal pamiętam uczucie kiedy żyletka dotykała mojej skóry,kiedy była ostra ból był mniejszy, a rany głębsze,było więcej krwi.Gdy była już tępa trudniej było zrobić sobie krzywdę,wtedy drapałam swoje uda do krwi.Niestety całe moje nogi pokryte są okropnymi bliznami i nigdy wszystkie nie znikną. Ale jestem dobrej myśli że więcej już ich nie będzie.Z wszystkim idzie sobie poradzić,wiem,zniosłam wiele. W sumie nawet mogę powiedzieć że jestem z siebie dumna.Tak dumna pierwszy raz w ciągu 21 lat mojego życia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>