Dodano 1 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Nigdy nie pociągniesz mnie na dno.

Dzisiaj z uśmiechem na ustach biorę się do pisania.Wiem,że jest dobrze,nie idealnie,ale całkiem dobrze.Sądziłam,że będzie gorzej.Zaparłam się,postawiłam mur nie do przebicia i oto jestem,zupełnie nowa osoba.Bywam smutna i przytłoczona,ale to jak każdy.Już nie miewam ciągnących się dniami i nocami depresji,a przynajmniej jak na razie gdzieś przepadły.Może nie wrócą,a jeśli tak to dam radę,wiem to.Skończyłam z użalaniem się nad sobą.Na cholerę mi ryczenie w poduszkę przez pół nocy,na co mi potrzebne chodzenie i egzystowanie jak żywy trup.Jestem młoda,chcę żyć,bawić się,chcę czuć. Chcę mieć swoje życie,którym steruję ja,a nie moje demony.Sięgałam po żyletki przez 6 miesięcy,powstało pełno blizn,ich nie jestem w stanie wymazać,są moimi ostrzeżeniami jak łatwo można popaść w koło samo destrukcji.Wiem że idzie z tego wyjść,ale uczucie sięgnięcia po żyletkę jak na razie towarzyszy mi cały czas.

 

Jedna odpowiedź na

  1. ~sucheusta pisze:

    Dobrze, że potrafisz zauważyć to, że właśnie dziś jest lepiej. Powinnaś częściej tak robić, myśleć o tym, ile jest wspaniałych rzeczy przed Tobą. Nie ma sensu tkwić w miejscu, trzeba stawiać opór swoim lękom i iść śmiało naprzód. Blizny na Twoim ciele są po to, by przestrzegać Cię przed kolejnymi błędami :)
    Pozdrawiam ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>