Dodano 28 stycznia 2018, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

To znowu wraca.Czuje go,ten strach,ten ból.Zawsze kiedy myślę że to co złe już minęło,to znowu powraca. Nie chce umierać,ale czuje się zagubiona,nie umiem żyć.Nie umiem poradzić sobie sama ze sobą,mam ochotę pokaleczyć całe swe ciało.Należy mi się.Jestem cholerną egoistką.Jak mogę leżeć obok ukochanego faceta i myśleć o innym. A co gorsza ten inny i tak mnie nie chce.Kocham mojego chłopaka,ale w nasze życie wkrada się rutyna,wiem powinnam teraz walczyć jeszcze bardziej,ale dawno już nie było dobrze.Codziennie jest to samo,wszystkie obowiązki na mojej głowie.Ciągle jestem sama,albo czuje się sama.Z tym drugim chłopakiem jest inaczej.Gdy tylko jest w pobliżu czuje się jakbym latała.To okropne boli mnie nawet gdy to piszę.Z moim chłopakiem już tak nie żartujemy,nie pamiętam nawet czy kiedykolwiek tak się z nim śmiałam.Nie umiem bez niego żyć to wiem,ale czy to miłość czy może przyzwyczajenie ? Nie chce zrobić mu krzywdy,chyba prędzej bym skończyła że sobą,ale nie wiem czy będę potrafiła żyć z nim i być w pełni szczęśliwa. Nie chcę zniszczyć żyć nam obojgu.Boję się.Jest coraz gorzej.Czuje się suką.Nie zasługuje by słyszeć z jego ust”Jesteś dla mnie wszystkim” Nie chcę od niego odejść.Nadal oddałabym za niego życie,ale moje serce wyrywa się.Potrzebuje uwagi.Gdzieś kiedyś przeczytałam że kobiety które są niepewne siebie często zdradzają,coś w tym jest. W każdym geście jakiegoś mężczyzny doszukuje się ukrytych intencji.Jestem idiotką.Mam wspaniałego mężczyznę,a gonie za kimś kto tak naprawdę mnie nie chcę.Nikt nigdy mnie nie chciał,nikt nie był mną nigdy zainteresowany.Gdyby nie mój chłopak,nadal byłabym sama.Nie wiem dlaczego całe życie odpycham mężczyzn, miałam nadzieję że kiedyś to się zmieni,że wyładnieje,zmieni się mój charakter,ale nic się nie zmieniło nawet ja.Odchodzę powoli od zmysłów.Wiem że go nie zdradzę po pierwsze, wiem jak boli zdrada, po drugie najpierw ktoś musiałby mnie chcieć.Przez własne problemy i niedowartościowanie mogę zepsuć wieloletni związek,gdyby to było tylko moje życie to rzuciłabym wszystko i uciekła,ale to nasze życie.Razem je budowaliśmy,a teraz mam to zepsuć,dla przyszłego życia z kimś kto nie uważa mnie na materiał na swoją kobietę. Mam życie jakie mam.Jest mi dobrze,było.Teraz już sama nie wiem.Boję się.Powinnam dostać kare ze swoje myśli i ukryte pragnienia.Nawet nie chcę spać z tamtym chłopakiem, o tym nie ma nic w moich marzeniach, najbardziej chcę po prostu się do niego mocno przytulić.Jak niewiele mi potrzeba żeby mieć wątpliwości co do moich uczuć. A jak wiele mi potrzeba by nie mieć wątpliwości co do uczuć innych osób. 

 

Dodano 19 stycznia 2018, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

W końcu nadszedł długo wyczekiwany spokój. Odnalazłam siebie,pomógł mi w tym mój ukochany.Były liczne wzloty i upadki,dużo łez,ale razem daliśmy rade. Obyło się bez terapii, psychologów i innych takich.Miałam motywacje,to łzy ukochanego mężczyzny  podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody.Wiedziałam że teraz nie ranie tylko siebie,ale również i jego.Wyobrażam sobie jak źle bym się czuła gdyby sytuacja była odwrotna.To taka cholerna bezsilność.Staram się by wytrwać w tym dobrym stanie.By już nigdy do tego nie wrócić.Marzę by stare blizny pokryły tatuaże, wtedy mogłabym już zupełnie odetchnąć.To było dawno,ale nadal pamiętam uczucie kiedy żyletka dotykała mojej skóry,kiedy była ostra ból był mniejszy, a rany głębsze,było więcej krwi.Gdy była już tępa trudniej było zrobić sobie krzywdę,wtedy drapałam swoje uda do krwi.Niestety całe moje nogi pokryte są okropnymi bliznami i nigdy wszystkie nie znikną. Ale jestem dobrej myśli że więcej już ich nie będzie.Z wszystkim idzie sobie poradzić,wiem,zniosłam wiele. W sumie nawet mogę powiedzieć że jestem z siebie dumna.Tak dumna pierwszy raz w ciągu 21 lat mojego życia.

 

….

Dodano 1 lipca 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

http://days-to-come-sonneillon.tumblr.com/

 

Dodano 31 maja 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Sama nie wiem po co piszę,to ani nic nie zmieni,ani nic nie da.Może mam nadzieję ze skoro moi realni przyjaciele mają mnie w dupie i nie wiedzą co się dzieję to może chociaż zainteresuję to kogoś obcego.Zapewne się mylę i szukam pomocy na siłę,nie wiem. Jest ciężko,bardzo.Nie radze sobie kompletnie,codziennie myślę o samobójstwie, wróciłam znowu do cięcia,nie dałam rady przestać,jestem do niczego.Nic mnie nie cieszy.Chcę odejść,zniknąć.Nie wiem po co walczyłam o tak dobre oceny,skoro pewnie we wrześniu nie wrócę już na lekcję,a ktoś powie że już mnie nie ma,powiedzą okey i wrócą do swojego życia,a mnie już nie będzie.Nikt nie zatęskni,będą żyć,a ja już nie.Będą czasem wspominać,aż przestaną.Boję się zostawić mamy i sióstr,pewnie przez jakiś czas będą tęsknić.

Karolina będzie miała spokój,nie będę jej wiecznie robić wywodów,jej truć,stwarzać problemów,będzie mogła żyć po swojemu ,a ja nie będę siedziała ej wiecznie na głowie.To chyba już koniec,jest coraz gorzej a nikt o tym nawet nie wiem,nikt nie ma pojęcia.Dla wszystkim jestem uśmiechnięta,wesoła i pokręcona. Zawsze będę dla innych,nawet jeśli dla mnie nie ma już nikogo.

To chyba będzie jutro w nocy.Czekałam tyle czasu już mam dość.Chcę odejść.Chcę.Może gdy zrobię to nagle,starczy mi odwagi.Boję się,bardzo.Dlaczego wszyscy patrzą,ale nikt nie widzi. Dlaczego jestem taka nieważna. Dlaczego jestem dla ludzi na których mi zależy niczym.

To chyba żegnam.Życie tutaj było chujowe.

 

Dodano 18 maja 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Czasem ciężko wrócić do tego co było,ale trzeba się starać.Może nie jest idealnie,może nie wszystko jest cudownie,może z niektórych nawyków trudno jest znaleźć wyjście,no ale cóż,cały czas szukam drogi którą powinnam iść.Mam dar do robienie głupich rzeczy,zostawiam ludzi gdy chcę z nimi być,tnę się a potem leczę blizny.Żyję,buduję swoje szczęśliwe życie na błędach,błędach które potem staram się w jakiś sposób naprawić,przez to,fundamenty stają się mocniejsze a ja zaczynam wierzyć w siebie i że może jednak jestem coś warta.Bywają momenty dobre,trwają tylko chwilę reszta to szara masa codzienności i zwykłego świata po deszczu bez tęczy.

 

Dodano 19 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Please don’t close your eyes

Tak,jestem jedną z tych osób które zamknęły się w twardej skorupie przed innymi,lecz pomimo ochronnego pancerza są noce gdy wszystko wydostaję się na wierzch.Mogę udawać przed wszystkimi jaka jestem silna,jak nic mnie nie rusza,jaka potrafię być zimna.Dla mnie to nie problem,wszyscy mi wierzą.W sumie kogo tak naprawdę to interesuję.Nikogo,nie mam kogoś dla kogo będę wyjątkowa,nikt nic we mnie nie widzi.Nie wyglądam jak powinnam,by zasługiwać na szczęście.Chciałabym być inna,zewnętrznie,może wtedy,może.

Pusto mi.Wiem,bywa,tyle że ja już nie chcę.Było lepiej,było nawet dobrze,a teraz ? Znowu wszystko wraca,mówią że jak już w coś wejdziesz to cholernie ciężko potem z tego wyjść.To prawda.Zwłaszcza jak to coś,zostawia ślady na twojej skórze.Obiecałam sobie do tego nie wracać,ale co jak nie wytrwam ? Co jeśli nie będę wystarczająco silna ? Przegram,przegram z własnymi wewnętrznymi potworami.

Nikt mnie nie rozumie.Każdemu,osoby które się tną kojarzą się z psycholami,albo z ludźmi chcącymi zwrócić na siebie uwagę.Nigdy nie chciałam i nie chcę żeby moi bliscy o tym wiedzieli,ale to mój sposób odreagowywania.To ja.Jestem w każdej żyletce dotykającej mojego ciała,jestem w niej. A prawda jest taka,że osoba która nigdy się nie cięła,nie zrozumie tej która to robi.

Moja przyjaciółka kiedyś powiedziała mi że gdy znajdę swoje szczęście przestanę to robić.Mam nadzieję że kiedyś to naprawdę odejdzie.

A i najgorsze są chwile kiedy chcesz zostać,a i tak odchodzi,by było lepiej.I tobie i innym.Możesz zostać nazwana egoistką,ale ty wiesz że robisz coś,czego nie będziesz żałować.Boli,cholera,jak boli,ale udajesz że nie,że nie dbasz o to,ze nie dbasz o ludzi których kochasz,że nie dbasz o siebie.

 

Dodano 11 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Ja przed tobą umieram.

Jestem małą pierdoloną samotnicą.Nie mam ochoty się z nikim widywać,jak już to z Karoliną,tylko i wyłącznie.Nawet nie mam ochoty widzieć się z moim najlepszym kumplem,czy byłą przyjaciółką z gimnazjum.Nie wiem,jakoś tak wolę siedzieć sama ostatnimi czasy,z e-bookiem, jedzeniem i łóżkiem.Stałam się „dzika”,tyle że ja po prostu nie chcę do ludzi.Izoluję się od wszystkich którzy w jakimś stopniu sprawili mi przykrość,a potem zdaję sobie sprawę że  i ja nigdy nie byłam święta a oni pomimo tego nie odeszli,jako tako.Wszyscy odchodzą.Po co się przywiązywać. Obiecałam sobie,że nie będę na doczepkę i nie będę.Można żyć normalnie,uśmiechać się i być w pewnym stopniu samotnym,tylko to dość masochistyczne podejście,że samemu wybiera się samotność.

 

Dodano 1 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Nigdy nie pociągniesz mnie na dno.

Dzisiaj z uśmiechem na ustach biorę się do pisania.Wiem,że jest dobrze,nie idealnie,ale całkiem dobrze.Sądziłam,że będzie gorzej.Zaparłam się,postawiłam mur nie do przebicia i oto jestem,zupełnie nowa osoba.Bywam smutna i przytłoczona,ale to jak każdy.Już nie miewam ciągnących się dniami i nocami depresji,a przynajmniej jak na razie gdzieś przepadły.Może nie wrócą,a jeśli tak to dam radę,wiem to.Skończyłam z użalaniem się nad sobą.Na cholerę mi ryczenie w poduszkę przez pół nocy,na co mi potrzebne chodzenie i egzystowanie jak żywy trup.Jestem młoda,chcę żyć,bawić się,chcę czuć. Chcę mieć swoje życie,którym steruję ja,a nie moje demony.Sięgałam po żyletki przez 6 miesięcy,powstało pełno blizn,ich nie jestem w stanie wymazać,są moimi ostrzeżeniami jak łatwo można popaść w koło samo destrukcji.Wiem że idzie z tego wyjść,ale uczucie sięgnięcia po żyletkę jak na razie towarzyszy mi cały czas.

 

Dodano 25 marca 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Do snu układa się cały mój świat.

Zastanawiam się do czego to wszystko doprowadzi,jaki jest sens kontynuowania czegoś co nie ma sensu,po co cieszyć się czymś co za chwilę przyniesie ból,odwlekać nieuniknione.Nie rozumiem,nigdy nie zrozumiem jak uczucia mogą ulec zmianie,tak strasznie gwałtownej i okrutnej dla drugiego człowieka.Po co jesteśmy ? Po to żeby za chwilę zniknąć,zostawiają za sobą płacz i tęsknotę ? Odchodzimy,zachowujemy się jak rasowi egoiści. Boimy się,zupełnie tak jak małe dzieci boją się potworów pod łóżkiem,tylko że w dorosłym życiu zdajemy sobie sprawę,że potwory spod łóżka są w nas.W naszych sercach,w naszych duszach,wypełniają nas całych.Chcemy od nich uciec,móc żyć normalnie,według swoich zasad.Nie możemy,przeszłość zawsze zostaję w nas.Wspomnienia,zdjęcia,historie zapisane na skrawkach papieru.Czasem udaje się nam uwolnić,na kilka chwil,by zaraz potem wyć z bólu gdy wszystko,o czym staramy się zapomnieć,wraca.

 

Dodano 20 marca 2014, w Bez kategorii, przez Matka Teresa w Trampkach

Polubiłam samotność,od tak.

Zrezygnowałam z przyjaciół,byłych przyjaciół…Ze spotkania z chłopakiem na który mi zależy.Nie mogę znieść tych ludzi,ich towarzystwa,tego całego wspólnego spędzania czasu.Stałam się samotnicą,odpychająca od siebie wszystkich,to nie było trudne jakoś za bardzo nie walczyli.Była nie ma,co za różnica.Nie będę tylko wątkiem pobocznym w tej historii,jak w każdej innej,już czas żebym stała się bohaterem własnego opowiadania.Ludzie przychodzą,odchodzą,czasem zostają,ale u mnie nie ma już słowa wracają.Zbyt wiele różnych rzeczy wydarzyło się przez to wszystko,zbyt wiele ran,zbyt wiele blizny,zbyt wielka zmiana mnie samej.Cały czas zmagam się że swoimi „problemami”.Ostatnio moja przyjaciółka zapytała ” Dlaczego? „- nie umiałam odpowiedzieć.Wiem przecież że inni mają większe problemy,tylko że ja mam te i te są dla mnie ważne.Chciałabym teraz żeby te wszystkie blizny zniknęły,żebym zapomniała,a one nigdy nie znikną,będą moją wieczną pamiątką.Gdy za 50 lat spojrzę na swoją rękę czy udo będę wiedziała że to było przez niego.Przez te blizny on zawsze będzie obecny w moim życiu,zawsze blisko mnie.